FAQ, czyli pytania od Was

 

Drodzy Czytelnicy dostaję od was mnóstwo zapytań na mój adres email bądź też na blogu, niestety nie jestem w stanie odpowiadać na bieżące na wszystkie ze względu na zawód, który wykonuje. W związku z tym postanowiłem odpowiedzieć Wam na kilka pytań, które często się powtarzają.

Jeśli macie jakieś inne pytania proszę zadawajcie je w komentarzach (wiadomości email często giną w spamie).

 1. Pytanie o Procerin:

Z tego co wiem to na dzień dzisiejszy nie ma jednego skutecznego lekarstwa i obawiam się, że jedyne co mi pozostaje to przeszczep włosów w przyszłosci (co z kolei jest kosmicznie drogie). Mam 24 lata i już duże zakola – które akurat mi nie przeszkadzają, poza tym i tak się ścinam na krótko – ale zauważyłem,że na czubku głowy zrobiły się znacznie mniej gęste i nie chce mieć tam łysych plamek. Myśle o tym by zastosować Procerin, bo w elektryczne szczotki nie chcę się bawić. Jaka jest Twoja opinia.

Odpowiedź: 

Piszesz, że masz 24 lata i zastanawiasz się nad Procerinem. Powiem tak: Procerin jest naprawdę niezły (z tego co się zorientowałem mnóstwo osób regularnie stosuje ten produkt, przy czym osoby te się nie ujawniają zbyt aktywnie – ni diabła nie wiem dlaczego), ale moim zdaniem w tym wieku raczej odpuść sobie Procerin – działa ogólnoustrojowo. No chyba że w Twojej rodzinie często występują problemy z prostatą etc. Dla mnie tabsy to zawsze ostatnia deska ratunku, bo choćby nie wiem co muszą wpływać na cały organizm. Jak skończysz trzydzieści kilka lat zastanów się nad Procerinem, a teraz użyj raczej minoxidilu – jest i-d-e-a-l-n-y na łysienie na czubku głowy – chyba że jesteś na niego uczulony. Świetne wcierki mają w DS Laboratories albo Nr-07.pl (procyjanidyny + minoxidil).
Procerin zostaw na później jak już uznasz że minoxidil nie działa.
Aaa jeszcze jedno – jeżeli minoxidil Cię podrażnia spróbuj czegoś z Nanoxidilem – najnowszy wynalazek, pochodna minoxidilu z jedną mniej  grupą węglową, nie powoduje takich skutków ubocznych (są badania) jak minoxidil, ale osobiście tego nie próbowałem.

2. Pytanie o Vivicomb 1

Witam jestem zainteresowany kupnem laserowego grzebienia,jak to jest skuteczne i przy jak mocno zaawansowanym łysieniu,jaki koszt tego grzebienia?

Odpowiedź:

Ja kupowałem bezpośrednio u dystrybutora czyli w sklepie vivicomb.pl, ale z tego co widzę te grzebienie są już w paru sklepach, a w niektórych prawie 250 zł taniej niż u dystrybutora.
Myślę, że tam spokojnie może go Pan kupić. Choć ja osobiście należę osób, które wolą dokonywać jakichkolwiek zakupów bezpośrednio od producenta.
A jeżeli chodzi o skuteczność – ja miałem sporawe zakola i początki łysiny na czubku, na czubku mam już włosy znowu, a zakola po parunastu miesiącach wyraźnie się zmniejszyły.
Jeśli chodzi o stopień zaawansowania to myślę że do czwórki  w skali Norwooda-Hamiltona powinno zadziałać, przy piątce – nie wiem, ale to też będzie zależało od tego, jak długo Pana mieszki włosowe są w uśpieniu.

3. Pytanie o Vivicomb 2:

Czy ViviComb naprawdę działa? Kosztuje bardzo dużo i to jest naprawdę ogromna przeszkoda. Jednak gdyby to był gwarantowany efekt to nie wiem czy nie zdecydowałbym się w niezbyt odległej przyszłości na jego zakup… Bardzo Cię proszę o jak najbardziej rzetelne i szczere odpowiedzi
Odpowiedź:
Wiem że to niemały wydatek, dlatego zanim cokolwiek zrobisz poczytaj o laseroterapii w leczeniu łysienia. Jest najbardziej obiecującą metodą, ale średnio popularną bo diabelnie drogą i też nie daje stuprocentowych gwarancji – nawet 90% to nie 100% skuteczności i te 10% na marginesie robi swoje.

Wyjścia są trzy:
  • naświetlania laserowe w prywatnych gabinetach, swego czasu pracowali nad tym nawet lekarze z centrum przy Politechnice Łódzkiej i nawet testowali to na jakichś pacjentach co daje pewne uwiarygodnienie naukowe, takie naświetlania z tego co wiem robią kaskiem oaze seria chyba 10 zabiegów kosztuje coś koło dwóch stówek,
  • kask Oaze zdaje się już nawet u nas dostępny (coś koło 5 tys.),
  • grzebienie laserowe.
Jest w czym wybierać i jak przetestować. Ja się w sumie krótko zastanawiałem bo akurat miałem kasę, a Vivicomb wpadł mi w oko i jak to mówi moja miła poczułem do niego feblik (się zapaliłem jednym słowem), ale zdaje sobie sprawę że to poważny wydatek – jeżeli mieszkasz w jakimś większym mieście wypróbuj najpierw na zabiegach, po 10 zabiegach powinienes być w stanie zaobserwować pierwsze efekty działania lasera na sobie a to pomoże Ci podjąć decyzję co robić dalej z tym fantem.
 

2 Comments

  1. wert 3 grudnia 2013 at 20:55

    Witam, oczywiście pisze bo też zmagam się z łysieniem androgenowym, zastanawiam się nad zakupem grzebienia laserowego, ale moim dodatkowym problemem jest także łupież który myślę że przyczynia się do wypadania włosów i dermatolog mi powiedziała że to też przyczyna testosteronu i zaleciła propecie, po jednej tabletce i opiniach w inernecie odstawiłem to, przestraszyłem się, głównie tego jak obniżyła szybko moje libido. ale pytanie, pomimo łupieżu, grzebień laserowy pomoże? wpłynie także na poprawę naskórka na głowie? pozdrawiam

     
  2. Marek Lisowski 3 grudnia 2013 at 20:58

    Tak na mój chłopski rozum to tu jest problem niestety, bo jednym z ważnych przeciwwskazań do każdej laseroterapii jest grzybica skóry, w tym przypadku skóry głowy. A łupież to było nie było grzybica bo powodują go grzyby – drożdżaki.
    Zanim kupisz grzebień lub wybierzesz się na zabiegi (bo i takie są) wybij te drożdżaki nizoralem, albo dandrene albo jakimś farmaceutycznym mazidłem.
    Chyba że to sam łojotok jakoś podrażnia skórę i prowadzi do jej łuszczenia to wtedy laser pomoże Ci nawet na łojotok, bo świetnie wpływa na skórę.
    Tylko upewnij się najpierw czy aby na pewno nie masz na głowie za dużo tych łupieżowych grzybków – są na to badania.

     

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>